ЛитМир - Электронная Библиотека
Содержание  
A
A

–Naprawdę? – zdziwiła się Lidia.

–Yhm. Powinnaś też zobaczyć Lipniów przed Świętem Zmarłych. Prawdziwe Halloween. A cztery razy do roku odbywają się sabaty.

–Sabaty? – Lidka była zszokowana.

–Nie rób takiej miny. Nikt nie lata na miotle.

–Przepraszam… – Lidka była zła na siebie, że tak daje się ponosić wyobraźni.

–Cztery razy do roku: dwudziestego pierwszego marca, dwudziestego pierwszego czerwca, dwudziestego drugiego września i dwudziestego pierwszego grudnia, miasteczko urządza imprezy, które nazywamy sabatami.

–Dlaczego właśnie wtedy? Te daty coś znaczą?

23

–Jasne. Równonoc wiosenna i jesienna oraz przesilenie letnie i zimowe.

–No pewnie. Nie załapałam. – Lidka zarumieniła się gwałtownie. Spodziewała się Bóg wie czego, a to po prostu zmiana pór roku.

–Te daty nie są związane z żadną mroczną historią, ale mają swoje uzasadnienie. To także uroczyste dni wiccańskie.

–Jakie? – zdziwiła się Lidka.

–Nie słyszałaś o wicca? – Tym razem Edyta naprawdę była zaskoczona.

–Coś tam słyszałam, ale… – Lidka wzruszyła ramionami. – To jakaś religia pogańska chyba…

–Neopogańska – poprawiła ją automatycznie. – Wiccanie czczą boginię i boga symbolizujących dwoistość świata; czyli pierwiastek męski i żeński – przeciwstawne, ale dążące do równowagi. Tak naprawdę trudno to wyjaśnić, w skrócie można powiedzieć, że wiccanie czczą naturę. Oczywiście przywiązują ogromną wagę do obrzędów, stąd też często mówi się o magii ceremonialnej czy też o misteriach.

–Czyli jest to kult czarownic?

–Powiedzmy, że wicca korzysta z tradycji kultu czarownic – odparła po namyśle Edyta.

–Mężczyźni też mogą być… czarownicami? – Lidia nie była pewna, jakiego słowa użyć.

–Nie, mężczyzn nazywa się czarownikami. – Jej rozmówczyni z trudem panowała nad rozbawieniem. – Ale to nie jest kult zastrzeżony dla kobiet, choć ma zdecydowanie matriarchalny charakter. Szczególną rolę odgrywa bowiem bogini, którą przedstawiano jako dziewicę, matkę i staruchę, a jej symbolem był księżyc w trzech fazach: narastającej, w pełni i ubywającej.

–To jest religia?

–W Polsce nie, ale w Stanach Zjednoczonych kult wicca uznaje się za religię.

–Coś takiego. – Lidka była zaskoczona. – Sporo o tym wiesz – zauważyła po chwili.

–Chcesz wiedzieć, czy jestem wiccanką? Chyba nie – odpowiedziała po chwili zastanowienia Edyta. – W jakiś sposób przemawia do mnie sama idea, ale nie biorę udziału w żadnych obrzędach.

–Jesteś katoliczką?

–Nie, nie jestem żadnego wyznania.

–Ale w coś chyba wierzysz? – Lidka sama nie wiedziała, dlaczego tak ją to obchodzi.

24

–Powiedzmy, że wierzę w szeroko pojmowaną ideę Boga, nie próbuj mnie jednak zaszufladkować. A ty?

–Wierząca niepraktykująca – podsumowała krótko Sianecka. – Ale nie odpowiedziałaś mi na jedno pytanie. Skąd tyle o tym wszystkim wiesz?

–Mam nie tylko księgarnię i antykwariat, ale i sprzedaję magiczne przedmioty.

–Magiczne przedmioty? Błagam… – Lidka teatralnie przewróciła oczami.

–To tylko towar, moja droga, rzeczy, które świetnie się sprzedają. Nie wiesz, co to marketing? Byłabym głupia, gdybym nie rozszerzała asortymentu.

–Nie chciałam cie urazić… – Lidka poczuła się głupio. – A jakie to przedmioty?

–Świece, kadzidła, amulety… – wyliczała Edyta.

–Amulety?

–Taka specyfika tego miejsca. – Wzruszyła ramionami. – To wisiorki, pierścienie, broszki…

–Biżuteria artystyczna? – To wydawało się bardziej zrozumiałe.

–Właściwie tak. Mają pewne symboliczne znaki, więc dla jednych będą stanowiły talizman, a dla drugich ciekawą ozdobę. To wszystko. Gdybym miała księgarnię w pobliżu Akademii Medycznej, to sprzedawałabym podręczniki do anatomii i trzymała szkielety w gablotach. Cała tajemnica.

–Czy Lipniów jest jedynym takim miejscem w Polsce? – Lidka zdecydowała się już nie pogrążać i wróciła do tematu miasteczka.

–Nie, ale jego atrakcyjność turystyczną podnosi miejscowa legenda.

–Jeszcze jedna?

–Jak to, jeszcze jedna? – zdziwiła się Edyta. – Proces czarownic jest faktem. Mówiąc o legendzie, miałam na myśli to… – Wskazała na malowidła na ścianie.

–Co to za legenda? – Lidia patrzyła zaintrygowana na postać kobiety uwiecznionej na fresku. Teraz dopiero zwróciła uwagę na jej wyzywające spojrzenie i uwodzicielski uśmiech na ustach. Kobieta sprawiała wrażenie – Lidka przez chwilę nie potrafiła znaleźć właściwego słowa – lubieżnej, pomyślała wreszcie i zaskoczyło ją, że to przestarzałe słowo tak dobrze określa nagą postać.

–Działa na wyobraźnię, prawda?

25

–Owszem. – Uwaga Edyty wyrwała ją z zamyślenia. Zmarszczyła lekko czoło, gdyż ze zdumieniem zauważyła cień smutku przemykający po twarzy nowej znajomej. Może to tylko światło? – pomyślała.

–Na początku dziewiętnastego wieku…

–Dziewiętnastego?! – zdumiała się Lidka.

–Tak, dziewiętnastego – potwierdziła zirytowana Edyta. – Ciemnota nie jest zarezerwowana wyłącznie dla średniowiecznej inkwizycji – fuknęła. – Miejscowa legenda głosi, że żona hrabiego Lipnowskiego, Anastazja, była kochanką samego szatana. Urodziła mu dziecko, które potem złożyła diabłu w ofierze, zabiła męża i podpaliła dwór. Została spalona na stosie.

–No co ty? Naprawdę? – wyszeptała zszokowana Lidia.

–Skąd mam wiedzieć, czy naprawdę? – zirytowała się tamta. – To legenda. Moim zdaniem po prostu zdradzała męża i zaszła w ciążę z kochankiem.

–A dziecko? – zapytała cicho pobladła Lidka.

–Nie wiadomo, czy ono w ogóle było. – Edyta żałowała, że wspomniała kobiecie w ciąży o składaniu dzieci w ofierze. – To legenda. W czasach współczesnych mówiłoby się o zabójstwie dziecka i męża, a nie o ofiarach z ludzi – dodała z westchnieniem. – Prawda jest taka, że ta sprawa przetrwała do dzisiaj. Miejscowi wmawiają teraz turystom, że hrabina nie była istotą ludzką, tylko wcieleniem samej Lilith, którą uważa się za pierwszą żonę Adama, jeszcze przed Ewą. Lilith miała zostać kochanką samego Lucyfera, władcy piekieł. Jest sporo mitów na jej temat, sama możesz poczytać, jeśli cię to interesuje. Mam kilka ciekawych tytułów w księgarni. – Uśmiechnęła się lekko przy ostatnich słowach.

–A to ma być Lilith czy hrabina? – Lidka wskazała malowidło na ścianie.

–Trudno powiedzieć – mruknęła Edyta – skoro tak naprawdę nikt nie widział na własne oczy ani jednej, ani drugiej.

–Domyśliłam się! – Lidka się wykrzywiła. – Nie mam pięciu lat. Ale sama musisz przyznać, że to fascynujące! – Była pod wrażeniem tej opowieści.

–Dla kogoś, kto słyszy to po raz pierwszy, na pewno – przyznała tamta, nie mogąc ukryć lekkiej złośliwości.

–No tak, pewnie musisz to opowiadać po kilka razy dziennie… – zauważyła niezbyt przejęta jej tonem Lidka. Na miejscu nowej znajomej już dawno skorzystałaby z wymówki, że musi wracać do sklepu, i zniknęła. Skoro Edyta

26

nadal siedzi z nią tutaj i jeszcze słucha cierpliwie, oznacza to, że jest wyjątkowo odporna na kretyństwo, a może nawet ją polubiła.

–Kilkanaście byłoby bliższe prawdy… – Tym razem w glosie właścicielki księgarni nie było ironii. Jedynie znużenie.

–Męczę cię…

–Nie, tylko jeśli ta sprawa naprawdę cię zainteresowała, to w kilku słowach trudno streścić całą historię, zwłaszcza że fakty są przemieszane z wierzeniami i legendami, które zmieniały się w czasie. W dodatku mamy tu pomieszanie kultu wicca z demonologią i satanizmem. Każda historia, która się dobrze sprzedaje…

7
{"b":"586706","o":1}