ЛитМир - Электронная Библиотека
A
A

Naszzz klient naszzz pannn…

W żyjącym z handlu z turystami kraju, uliczni sprzedawcy (a właściwie wciskacze wszelakiego badziewia) znają języki prawie wszystkich swoich nabywców. Przynajmniej kilka słów. Po polsku potrafią powiedzieć: "dzień dobry", "cześć", "jak się masz", czy "rucha mucha karalucha'". Oczywiście najwięcej potrafią powiedzieć po angielsku i rosyjsku. Rosjan nawet zatrudniają w swoich sklepach, skoro lwią część klienteli stanowią władający językiem rosyjskim. Podobnie zatrudniają Polki w sklepach alkoholowych w San Marino, bo nasi rozmodleni rodacy jadący na audiencję do Rzymu, nie omieszkają przywieść do Polski wody nie tyle święconej, co ognistej, z raju podatkowego (czy też akcyzowego).

Aby pozostawić coś po sobie w raju słonecznym, postanowiliśmy nauczyć Arabów kolejnego polskiego słowa, a dokładnie to całego zdania. Prowodyrką byłam oczywiście ja, a tym, co po nas zostało w głowach opornych na język polski Arabów było: "naszzz klieeent, naszzz pannnn" – wymawiane tak, jak mówi to pseudochińczyk do klienta w gagu restauracyjnym kabaretu Ani MruMru. Tak więc, by jakikolwiek Arab coś na nas zarobił, najpierw musiał nauczyć się tego, jak należy witać szanownych klientów z Polski. Bo zaczynają oczywiście od "Zdrastwoj". I nie chcą uwierzyć w nasze "My nie ruskie!". Pierwszą rzeczą którą postanowiliśmy przygotować sobie na kolejną podróż w podobnie uczęszczane przez Rosjan obszary świata jest koszulka z wielkim napisem – "Ja nie Ruska!", "I'm not from Russia!" i to samo grażdanką i arabskimi "krzaczkami".

Oczywiście korzystając z nadarzającej się okazji trzeba było poznać kilku przedstawicieli tych, którzy stanowią 95% turystycznej populacji. Padło na 31letniego moskiewskiego prawnika, wyglądającego na co najwyżej 20lat, władającego językiem angielskim w sposób tak doskonały, że prędzej jego dom usytuowałabym przy piątej alei w Nowym Yorku, niż przy moskiewskim Placu Czerwonym. Nie dziwne, skoro ma wielu amerykańskich przyjaciół, prowadzi sprawy anglojęzycznych klientów, porusza się Audi A8;) Jedynie około 20% Rosjan turystujących się po świecie nie rzuca się w oczy swoją ruskością. Przeważająca większość to matrioszki rozdziane z kufajek i kołchoźnicy wydziani z walonek.

Ale nie powiem, miło się czasem patrzyło, jak gruba Amerykanka pyta o cenę czegoś tam, przelicza to na swoje $, odkłada gdy wychodzi to za drogo, podczas gdy Rosjanka ładuje wszystko do koszyka nie zastanawiając się, ile wymuszeń, rozbojów, czy też wałków musi za to dokonać jej facet lub mąż "Robotający w Maskwie".

Ja poznalam dwóch Rosjan, a moi koledzy Rosjanki. Urocze jakby zassane wprost z wybiegów światowych stolic mody. Młode, zgrabne i powabne. Wystrojone w salonach Gucci, YSL, Dior. Styl, klasa, opanowanie językow obcych na światowym poziomie. Gdyby nie chichotanie po rosyjsku, nie wiedzielibyśmy, że to sąsiadki ze wschodu. Siedzimy w lokalu, salsa kręci ludnością na parkiecie, wchodzi taka właśnie lalka z facetem wyglądającym bardziej na jej ojca, lecz zbyt erotycznie objęci nawet jak na związek kazirodczy. Rosyjska "konkurencja" od razu wpada mi w oko. Zboczenie zawodowe?;› Wydaje mi się, że każda taka parka, gdzie "pan››pani", wpada oko innej podobnej parce. Pan stawia drinki, dobrze się bawi, jest ostentacyjnie pieszczony przez jej młode ręce i usta, ale tak naprawdę widać w nim dziwny żal. Jego młoda dziewczynka tak fajnie rusza się na parkiecie, jest tak natarczywie podrywana, tak kleją się do niej faceci, że aż pewnie nóż albo spluwa otwiera mu się w kieszeni (czy też Kałasznikow w bagażniku jego S-klassy). Nawet nie wychodzi na parkiet, pewnie odbije to sobie w hotelu. Najlepszy był dziadek, który jak jakiś Cassanova prowadził dwie młode dupcie, ale szedł z nimi bardziej przez nie podtrzymywany (ze starości) niż je prowadził na swoje ruchomości;) – Hej, jest promocja! Dyskoteka, do której wstęp zawsze kosztuje 30Euro, dziś jest tylko po 25! – przyszła do nas z dobrą nowiną Irmina, dla której te 30, 3, czy 300 Euro to pewnie prawie jedno i to samo.

Konkurencja kwitnie do czasu pojawienia się w lokalu jakiejś Hinduski. Jakiej kariery nie robiłaby nasza słowiańska, czy moja grecko-iberyjska uroda, to niestety bledniejemy w oczach naszych ziomków, rosyjskich sponsorów, czy arabskiej obsługi przy Hinduskach. Dobrze, że jest ich tam tak mało, bo te pootwierane męskie pyszczki na widok młodej Indu na pewno nie działa budująco na kobiece Ego. Mają z czego wybierać Hindusi (jest już ich około miliarda, prawda?) i sami będąc prześliczni, chyba nie muszą dopuszczać do siebie bezkropkowej (naczołowo) konkurencji. Przyklejałam sobie nawet płatki kwiatów tam, gdzie zamężne Hinduski mają te swoje tilaki (czołowe kropeczki), ale nie zwróciłam na siebie Jego uwagi. Ach czegoż to nie robi człowiek po spożyciu;)

Zagadka dla Władka – o jakim kraju piszę? Kraju gdzie:

przejazd około 10km – BUSem 0,50zł / Taxi 7,5zł

cola 1L – 1,5zł/ woda mineralna 1,5L – 0,75zł

heineken 0,33L – 2,5zł w sklepie / 6zł w lokalu

papirus A4 – 3,3zł

wypalenie fajki wodnej – 5zł

zakup fajki wodnej ok 40zł

"szuflada" haszyszu – 50zł;›

skomentuj (37)

2004-12-13 00:08:52 ›› Czyżbym coś przegapiła?

Nie uwierzyliście, że nastanie w mojej metryce wieku lat osiemnastu tak diametralnie mnie zmieniło? Myślicie, że coś musiało się stać (a nie nastać), że Weronika się trochę zmieniła. Trochę lub bardziej, ale jednak jakoś…

Tak więc podpowiedzcie mi proszę, co takiego się stało (bo może to przegapiłam?), że już nie piszę o SEXie, że nie użeram się z komentatorami, że już nie przeliczam każdego Gościa mojego bloga na cyferki i procenty.

Jakie scenariusze chodzą Wam po głowach? Zakochałam się? Znalazłam wreszcie faceta? Zrozumiałam swoje "zbłądzenie"? Zostałam zidentyfikowana? Wpadłam ciążowo? Złapałam jakąś chorobę? Może mam kłopoty w szkole z ocenami? Może zaczęłam kuć do matury? Może, może, a może morze przez "rz"?

Pozdrowienia dla tych, którzy rzucają palenie nie wtedy, gdy ich ojciec lub przyjaciel umiera na raka, a wtedy, gdy sami dojrzeją do tej trudnej dla ciała decyzji.

skomentuj (15)

2004-12-14 11:02:08 ›› Jednak trzeba wrócić do podstaw, czegoś prostego…

Ostatnio między moimi znajomymi rozgorzała dyskusja, narada, a może nawet i kłótnia dotycząca kobiecej urody.

Licytowali się, jak gracze w pokera, co w urodzie kobiet liczy się najbardziej i które przedstawicielki dzisiejszej popkultury, czy też dziewczyny znane z mediów (bo te są znane wszystkim, a piękne koleżanki ze szkoły lub studiów tylko współklasowcom) są najpiękniejsze.

Także i mnie proszono o zajęcie głosu, co uczyniłam, stawiając kolegów w osłupienie? – Kto to? Skąd jest ona? W jakim filmie lub programie występuje, czyją jest dziewczyną lub córką?!

Tak więc proszę Was, o Wasze typowania. Mam nadzieję napotkać wśród nich także i te dziewczyny, które ja wymieniłam. Zacieśnijmy krąg kandydatek do Polek, a jeśli macie jakąś mniej znaną na topie swej listy, to podajecie proszę link w którym reszta z nas się z nią zapozna.

Może znajdę też link do siebie?;) Ach, te moje błędy młodości i poddanie się kiedyś sesji fotograficznej, której efekty można znaleźć w Necie…

skomentuj (25)

2004-12-17 23:52:01 ›› Kultura…

O tej można by opowiadać wiele, a w wypadku wielu z nas, to lepiej przemilczeć (widzicie, z wrodzonej wysokiej kultury osobistej, napisałam NAS, a nie WAS;))

Kulturę zazwyczaj się ma (osobistą, czy też narodową) lub się jej nie ma. Ten, kto jednym wydaje się kulturalny, dla innych jest chamem, a może nawet dzikusem?

Dla jednych szczytem kultury będzie nie siorbanie zupy przy jedzeniu, a dla innych zastosowanie odpowiedniego sztućca do odpowiedniego dania, czy też odpowiednim ułożeniem noża i widelca, danie kelnerowi znać, czego od niego oczekujemy.

Jadłam posiłki w kraju islamskim. Tam, gdzie jedzenie dwoma rękami (rękoma) jest oznaką zdziczenia. Tam prawa ręka służy do jedzenia (trzymania nią pokarmu lub sztućca), a lewa tylko do podmywania się po odbytniczym wydaleniu resztek pokarmowych. Dlatego po obcięciu złodziejowi ręki, ten jest schańbiony tym, że musi jeść i myć dupsko jedną i tą samą ręką. A my schańbiamy się sami;)

Dzikusami dla Muzułmanów jesteśmy my. Wracają oni z Europy do swojej Afryki lub Azji (czyli dla nas 3-ciego świata) i śmieją się, że ci dzikusi nie mają bidetów! Ani w większości domów, ani w wielu hotelach, o Water Closetach nie wspominając.

A notka ustno- (praworęczna) -dupna (leworęczna) przyszła mi na myśl po ujrzeniu dupci w zadanym przez Nerio linku w komentach do poprzedniej notki. I co z tego, że grabna tam dupcia? Gwarantuję Wam, że jest 100 sytuacji w których nie chcielibyście zobaczyć tej pupci… A jedną z nich jest tzw. Zemsta Faraona*;)

* – gwiazdka dla Nerio:

Zemstą Faraona nazywają w Egipcie kłopoty gastryczne obcokrajowców, objawiające się bólem brzucha, żołądka, głowy, nudnościami i kilkudniową sraczką przykuwajacą dupę (nawet nie wiem, jak zgrabną) do sedesu… I co? Kto chciałby zobaczyć taką pupę na sedesie;› – a notka, choć nie jest piękna, to jest o względności rzeczy. Rzeczy tak różnych, jak kultura, czy urok, nawet czegoś tak pięknego, jak nasze dupcie:)

[] – kartka (żółta) dla Sławka.

A co Ci szkodzi, że niewiele przed godziną 23:52 napiszę na blogu "pustej dziewuchy bez perspektyw, że "postawiłam", a nie "wprawiłam" kogoś w osłupienie? Że zajęłam głos, a nie go zabrałam? Czy użyłam słowa "hańba", używając którego zawsze mam ortograficzną rozterkę, szczególnie doklejając z przodu "S" lub "Z". A smak lub niesmak… Dla niesmaku mogłam napisać coś o kupożercach, ale nie napisałam!

Sławomirze, co chcesz osiągnąć przez swoje komenty? Jarasz się, że na nie odpisuję? Że jesteś tak opiniotwórczy, że nawet imć Nerio po jednym Twoim komentatorskim pierdnięciu zmienia zdanie z:

31
{"b":"89327","o":1}
ЛитМир: бестселлеры месяца
«Это мой город»
Как писать нон-фикшн
Гимнастика для внутренних органов
Кощеева дочка и бабушкина внучка
Макияж
Исцеляющие медитации. 30 визуальных техник для очищения ваших чакр, души и тела
365 вопросов самому себе
Стальные останки
Поймать дракона. Новый год в Академии