ЛитМир - Электронная Библиотека
A
A

Przedstawiając powyżej swoje poglądy, które – jestem o tym przekonany – nie są tylko moimi, poddałem wielokrotnie krytyce oficjalną naukę Kościoła Katolickiego. Nie znaczy to wcale, iż uważam ją w całości za błędną i pomyloną. To, co jest ewidentnie nielogiczne nie zawahałem się wytknąć. Poruszyłem odwieczny problemy sensu ludzkiego istnienia i ostatecznych losów człowieka, gdyż dotyczy to każdego z nas. Co do wielu innych dogmatów mam bardzo poważne wątpliwości. Poza tym uważam, że większą część Bożego Objawienia poznamy dokładnie dopiero „oczyma duszy” po śmierci, gdyż zostały zarezerwowane właśnie na ten czas. Wiele rzeczy zostało celowo zakryte przed „mądrymi i roztropnymi” tj. tymi, którzy sami się za takich uważają (patrz: dostojnicy Kościoła), a objawiono je „prostaczkom” o czystym sercu, usposobionym do ich przyjęcia [53] . Po co więc na siłę poprawiać Stwórcę albo tworzyć coś z niczego. Szczerze powątpiewam, aby wnikliwe dociekanie i roztrząsanie takich prawd wiary jak: wzajemne relacje pomiędzy Ojcem, Synem i Duchem Świętym; pokalane czy niepokalane poczęcie Maryi; jej wniebowzięcie z ciałem czy bez ciała; bóstwo Chrystusa i setki, tysiące innych – miało wpływ na nasze zbawienie, które i tak mamy zapewnione przez doskonałą Ofiarę z Syna Bożego. Tym bardziej niedorzeczne jest uzależnianie usprawiedliwienia oraz zbawienia człowieka od wiary w te prawdy.

O wielu ewidentnych błędach i wypaczeniach Kościoła wspomniałem już wcześniej. Wiele z nich wydaje się być dla ogółu wiernych tak oczywistymi – ludzie tak się do nich przyzwyczaili – iż wcale ich nie dostrzegają. Przekazywanie z pokolenia na pokolenie średniowiecznych, anachronicznych praktyk „uśpiło” czujność nawet światłych umysłów. Druga sprawa, że Katolicy są na ogół bardzo dumni ze swojego „Ojca Świętego”, wierzą swojemu Jedynemu i prawdziwemu Kościołowi” – nie wnikając w podstawy głoszonej przez niego nauki. Nie weryfikują jej z Pismem Świętym – Słowem Bożym – które jest skierowane do każdego człowieka, nie tylko do biblistów, teologów i papieży. Hierarchowie katoliccy dobrze znają naturę człowieka i od wieków z powodzeniem na niej bazują. Wiedzą, że każdy woli zjeść gotową potrawę zamiast ją długo i żmudnie przyrządzać – wygodniej i pewniej zaufać uznanym autorytetom, niż swojej niewiedzy; łatwiej słuchać i przytakiwać, niż czytać i dociekać; wyspowiadać się, niż szczerze nawrócić itp. Ludzie posiadają naturalną potrzebę zwierzchnictwa; wolą wierzyć w potęgę instytucji do której przecież sami należą; wynosić, ubóstwiać jednostki, polegać na ich wyjątkowości i nieomylności. Dowodów w historii świata mamy na to aż nadto. Mordercy, jełopy, schizofrenicy pociągali za sobą całe narody; obłędne ideologie wypierały Boskie Przykazania i zdrowy rozsądek. Najtęższe umysły i osobowości szły za różnymi „zwodzicielami”, jak ćmy w ogień. Na podobnej zasadzie miliony katolików idą za swoimi przywódcami. Ci zaś z jednej strony manipulując Słowem Bożym i strasząc ogniem piekielnym, z drugiej zaś łaskawie odpuszczając grzechy – trzymają się u steru Łodzi Piotrowej, choć Jezusa już dawno wyrzucili za burtę.

Sprytni następcy faryzeuszów przewrotnie wykorzystują również ułomność ludzkiego poznania. Każdy z nas woli wierzyć temu, co widzi i słyszy. Wszystko inne nie jest godne zaufania, jest niepewne i złudne. Stąd też w Kościele od wieków manipuluje się wiernymi, rozbudzając do maksimum ich ludzkie zmysły tak, aby sfabrykowana forma do reszty zakryła wypaczoną treść. Nadrzędnym celem jest ugruntowanie wiary w nadprzyrodzoną potęgę samej instytucji, papieża oraz w prawdę, „która jest zawsze z Kościołem Rzymsko – - Katolickim”. Temu celowi mają służyć: podniosła liturgia, złocone szaty kapłanów, wysokie mitry i „lachy” biskupie, muzyka organowa przyprawiająca o dreszcze zachwytu, wzruszające chóralne śpiewy, niezwykle bogaty wystrój świątyń itd.

Całe rzesze wiernych „łapią się” na efektowną otoczkę zewnętrzną i wyreżyserowane wrażenia audio – wizualne. Upatrują oni prawdziwość i nieomylność Kościoła w jego tradycji, ogromie, powszechnym zasięgu, przepychu i bogactwie, wiekowych świątyniach itp. Znałem nawet osobiście kilku Katolików, którzy wprost mówili o zewnętrznej szacie Kościoła, a w szczególności pięknych świątyniach, jako źródle ich osobistej wiary.

Kapitalną metodą, szczególnie w przypadku takich krajów jak Polska (zabory, „komuna”) jest wykorzystywanie praktyk religijnych do rozbudzania uczuć patriotycznych, a nawet nacjonalistycznych. Nie myślę tu o faktycznych zasługach Kościoła dla ratowania polskości w okresach niewoli, choć równie dużo było przypadków kolaboracji duchownych oraz ich służalczości w kontaktach z zaborcami. Pragnę zwrócić uwagę na „magnesy”, jakich używają hierarchowie, aby uatrakcyjnić religię i przyciągnąć do świątyń ludzi, którzy przecież muszą za to wszystko zapłacić. Tymczasem religia Chrystusa jest tak cudowna i piękna, że nie potrzeba jej żadnych otoczek i upiększeń. Żywe Słowo Boga jest stokroć więcej warte niż szczerozłote monstrancje wysadzane szafirami. Rady Ewangeliczne na czele z „Błogosławieństwami” Jezusa – są bardziej drogocenne od bogactw zgromadzonych w jasnogórskim czy watykańskim skarbcu.

ROZDZIAŁ XII DOKTRYNA WYSSANA Z PAPIESKIEGO PALCA

Wróćmy jednak do konkretnych błędów i wypaczeń, które Kościół Katolicki uskutecznia wśród swoich wiernych, mydląc im oczy i uszy objawieniem według własnego pomysłu.

O Matce Jezusa jest w Piśmie Świętym zaledwie parę zdań, a Kościół dorobił do tego połowę całej swojej teologii. Na własne oczy widziałem obrazy „natchnionych” malarzy artystów, którzy przedstawiali Maryję… przybitą do krzyża – ukazując w ten sposób jej „współudział w Ofierze Syna”. Czemu mają służyć takie „przegięcia”?! Dla wielu ludzi, np. dla większości protestantów, są one świętokradztwem! Ogromna większość „nieomylnych” dogmatów dotyczących Maryi jest niestety wyssana z palca. Próżno by szukać w Biblii choćby jednego słowa o jej niepokalanym poczęciu czy wniebowzięciu. Święty Jan, który został jej przybranym synem po śmierci Jezusa, ani słowem nie wspomina o dalszych losach Bolesnej Matki. Z pewnością opisałby jej „cudowne zaśnięcie” i zabranie do Nieba „z duszą i ciałem” – jak głosi Kościół – ale tego nie uczynił, choć z całą pewnością pisał swoją Ewangelię po jej śmierci.

Kościół Katolicki głosi, że: „Maryja jest lepszą pośredniczką od Syna Bożego” [54] . Wyższa wartość jej wstawiennictwa ma polegać na jej…człowieczeństwie. „Jako człowiek, kobieta i matka – Maryja lepiej zna i rozumie nasze ludzkie problemy; ma też – jako rodzicielka – największy wpływ na swojego Syna, a więc samego Boga” – motywują teolodzy – mariolodzy (Maryi jest poświęcona cała dziedzina naukowa – „Mariologia”). Oficjalnie jest także ogłoszona i czczona jako „współzbawicielka” i „współodkupicielka” rodzaju ludzkiego, ponieważ zrodziła Zbawiciela i cierpiała pod krzyżem „na równi z Panem”. Z niezliczonych litanii, modlitw i antyfon, mających również kościelne imprimatur, pochodzą inne określenia Maryi: „Królowo Niebios”, „Pani Wszechświata”, „Arko Przymierza”, „Bramo Niebieska” [55] , „Pani Naszych Losów”, „Przewodniczko Pewna do Nieba”, „Obrono Nasza na Sądzie” itd.

Kościół naucza nawet o „udziale Maryi w stwarzaniu Wszechświata”, co zakrawa wręcz na bluźnierstwo!

Wiem, że pół Polski – na czele z Radiem Maryja – przeklnie mnie i potępi; wyzwie od zdrajców i heretyków, ale w imię PRAWDY i to PRAWDY OBJAWIONEJ – wyrażam swój sprzeciw wobec wywyższania człowieka kosztem Stwórcy i Jedynego Zbawiciela. Powyższe tytuły i określenia Maryi są przynależne tylko i wyłącznie Jezusowi Chrystusowi i samemu Bogu Ojcu! Kult człowieka, bez względu na jego zasługi, jest wielokrotnie i bardzo ostro piętnowany przez autorów Pisma Świętego. Księga Izajasza – największego z proroków, który najwięcej przepowiedział o przyjściu Zbawiciela, głosi:

„Ja, Pan tylko istnieję i poza Mną nie ma żadnego zbawcy” [56] . W Biblii nie ma ani jednego fragmentu uzasadniającego przeogromny kult Maryi, która w Katolicyzmie przesłania Jezusa, zamiast na Niego wskazywać. Została ona wybrana przez Boga, jak wielu innych ludzi w historii zbawienia. Bezprzecznie jej wybranie nie ma sobie równego – została Matką Syna Bożego. Jest nieprzemijającym wzorem pokory, głębokiej wiary i bezgranicznego oddania Bogu; ideałem chrześcijańskiej kobiety i matki; prawdziwą perłą w dziejach ludzkości – ale nie boginią! Nie powinno się ku jej czci i pod jej wezwaniem budować świątyń ani kaplic. Sam Syn parokrotnie ograniczał jej pozycję. Kiedy mówiono mu o matce wskazywał na uczniów i tych – „którzy pełnią wolę Ojca”; zrównując co najmniej ich zasługi z zasługami rodzicielki:

„Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten mi jest bratem, siostrą i matką” [57] .

Gdyby Zbawiciel chciał, aby czczono jego matkę, na pewno powiedziałby na ten temat choćby jedno słowo, ale nigdy tego nie uczynił. W innym miejscu zaznaczył natomiast:

„Ja jestem drogą i prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie” [58] .

Gdzie tu miejsce na „lepsze pośrednictwo Maryi?” Dziewica z Nazaretu, poza tym iż była fizyczną matką Zbawiciela – Chrystusa, nie ma żadnego udziału w Zbawieniu ludzkości, Odkupieniu świata od grzechów, zniszczeniu szatana, a tym bardziej w dziele Stworzenia. Te wszystkie tytuły i zasługi są dla niej samej największą obrazą, gdyż ona zawsze pozostawała w cieniu i wskazując na Jezusa mówiła: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” [59] .

Prawda jest taka, że kościelni apologeci – chcąc przyciągnąć jak najwięcej ludzi do świątyń – po raz kolejny zagrali na ludzkiej psychice i uczuciach. Jakże łatwo jest wmówić ludziom, że Maryja ma najlepsze „chody” u Boga, jako Jego Matka i…Żona. Ludzie mieli Ojca; dlaczego mają być półsierotami – dajmy im Matkę! Dalej już samo równouprawnienie domagało się, aby Matka była równa Ojcu. Dla religijności i pobożności ludowej nie ma nic lepszego, jak kult Królowej – Matki; nie ma to jednak nic wspólnego z Prawdą Objawioną. Oby Maryja wybaczyła mariologom!!!

[53] Por. Mt. 11, 25.


[54] Por. I Tym. 2, 5; Hebr. 12, 24; Mt. 23, 10 – 11; Jan 14, 6.


[55] Por. Jan 10, 9.


[56] Iz. 43, 11.


[57] Mt. 12, 49 – 50.


[58] Jan 14, 6.


[59] Jan 2, 5.


39
{"b":"89366","o":1}